Strona:Maria Rodziewiczówna - Byli i będą.djvu/70

Ta strona została przepisana.

— Chciała, bym jej gardło zatkał mieszkiem! A niedoczekanie! Nie dowiedzie mi nikt niczego. Nie boję się. A kto piśnie, popamięta.
Daleko już na drodze, ku borom, szła prędkim, cichym, jakby widmowym krokiem żebraczka, kierując się na zachód, ku granicy — dalekiej.