Strona:Maria Rodziewiczówna - Kądziel.djvu/151

Ta strona została uwierzytelniona.

i ja mam w to wdepnąć! Masz pocztę, dam ci siedem kop na znaczek.
— Tchórz jesteś, zdrajca, zaprzedaniec! Jedź stąd, nie mam brata, nikogo na świecie!
Po jakimś czasie ostygł jednak w swej złości i nawet odprowadził brata na kolej.
Mieli dość roboty z psem i bagażami, i gdy już pociąg ruszał, Włodzio raptem przypomniał coś sobie i począł laską stukać w okno.
— Kaziu, słuchajno, miałeś mi zostawić adres Francuzki! — zawołał, gdy brat spuścił szybę.
— Na Starem Mieście, przy wodotrysku! — odparł ze śmiechem Kazio. — Powiem to pannie Irenie.
— Niech cię djabli wezmą! Milcz! Dopomóż mi! Czekam listu! Bywaj zdrów!
Pociąg znikł w ciemnościach nocy.