Strona:Marja Pawlikowska - Paryż.djvu/10

Ta strona została uwierzytelniona.
5

Na ulicy zapiętej brylantową broszką,
jakiś żałosny głosik „Paris soir“, zawodzi.
Jak ptak zgubiony jęczy
wśród tłumów powodzi...
Będę z nim razem wzdychać: Paris soir...
Jak gorzko!


6

      
Na Place de la Concorde, w obszarze nirwany,
tysiąc latarni płonie pogrzebowem złotem.
Jak obcy anioł, wiezie mnie szofer nieznany,
przez pustkę,
przez to wszystko CO BĘDZIE I POTEM...


11