Strona:Martwe dusze.djvu/265

Ta strona została uwierzytelniona.

wierzch. Piotrek zastanowił się chwilę przed swojém nizkiém łóżkiem, myśląc, jakby się to położyć, żeby było wygodniéj, i położył się na poprzek, tak że nogi jego opierały się o podłogę.
Selifan położył się także na tém samém łóżku, kładąc głowę na Piotrka brzuchu i zapominając o tém, że jemu należało się spać w stajni obok koni. Obydwa w téj chwili zasnęli, chrapiąc niesłychanym jeszcze basem, na który pan ich z drugiego pokoju odpowiadał cienkim nosowym świstem.
Za ich przykładem wszystko się uciszyło w zajeździe i wszyscy spali snem twardym; tylko w jedném oknie widać było jeszcze światło, tam mieszkał przejezdny porucznik z Riazania, jak widać, wielki amator butów, bo aż cztery pary obstalował, a piątą przymierzał. Kilka razy zbliżał się do łóżka, aby się położyć, ale żal mu było zdjąć buty; w saméj rzeczy były one bardzo ładnie uszyte, i długo jeszcze podnosił porucznik nogę i przypatrywał się eleganckiemu obcasowi.


Rozdział VIII.

Zakupna Cziczikowa stały się przedmiotem rozmów. Zaczęto w mieście dysputować, sądzić, czy korzystném jest kupować chłopów dla ich prze-