Strona:Marya Dynowska - Hieronim Morsztyn i jego rękopiśmienna spuścizna cz.2.djvu/24

Ta strona została przepisana.
18
Marya Dynowska,

Reminiscencye pieśni dziewiątej księgi wtórej:

Nie porzucaj nadzieje,
Jakkolwiek ci się dzieje,
Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,
A po złej chwili piękny dzień nadchodzi...

odnaleźć można we wspomnianym wyżej wierszu Do drużby Hieronima[1]. Wreszcie ładny obraz, skargę Penelopy za Ulisesem, podług Owidyusza, w pieśni siedemnastej (ks. I) Kochanowskiego odtwarzający:

Jako ptak, kiedy towarzysza zbędzie,
Nigdy na rózdze zielonej nie siędzie,
A między bory i pustymi lasy
Sam jeden lata po swe wszystkie czasy,
Tak ja nieszczęsna...

odbił się echem w liryku Morsztyna: Do jednej pani po zejściu męża jej:[2]

Synogarlica jako, gdy miłego zbędzie,
Na zielonej gałęzi nigdy nie usiędzie,
W smutku, osierociała kończąc lata swoje,
Po zeszłym przyjacielu, tak, cna pani, twoje
Sieroctwo te żałosne kąty oświadczają,
A lamenty ni końca, ni miary nie mają...

Przegląd wpływów literackich, jakim Morsztyn ulegał, pozostawia nam wrażenie pewnej przypadkowości, pewnego »chybił trafił* w wyborze wzorów. Czujemy, że ze skarbów literatury europejskiej czerpie poeta nieco na oślep, nie wyczuwając wcale głębszego pobratymstwa duchowego pomiędzy sobą a tymi, których pomysły są pokarmem dla jego wyobraźni. Takie dostosowanie, skrewnienie się psychiczne dwóch organizmów poetyckich, jakie u Horacego i Kochanowskiego, u Mariniego i Andrzeja Morsztyna widzimy, nie zbliża Hieronima z nikim zgoła. Na to twórczość jego za mało jest skonsolidowaną; jego natchnienie, jeśli impuls, który mu pisać kazał, natchnieniem nazwać można, kroczy całkiem przypadkowo.

Charakterystyka ogólna poety.

Wygląda więc ku nam z kart Sumaryusza poeta o talencie średnim zaledwie, o szczupłej skali artystycznej. W liryce poru-

  1. S nr. 115.
  2. S nr. 232.