Strona:Maurycy Karasowski - Fryderyk Chopin t.II.djvu/14

Ta strona została przepisana.

na polu muzyki, jako mowy uczuć. Rozgłos, jakiego używali niegdyś Mozart, a potem Beethoven jako fortepianiści, dawno już przebrzmiał, a ich kompozycye fortepianowe, mimo zawartej w nich cechy zacności klassycznej, musiały ustąpić smakowi nowszej mody. Za to inne ich utwory, nieprzywięzujące się do jednego wyłącznie instrumentu, ich opery, śpiewy, symfonie, żyją miedzy nami, istnieją i istnieć będą zawsze, obok dzisiejszych dzieł sztuki. Sapienti pauca.
Nie można doradzać uczniowi zbyt długiego zajmowania się jedną metodą, manierą, jednego narodu smakiem go karmić i t. d. To co jest prawdziwem i pięknem, nie powinno być naśladowanem, lecz odczutem według swoich praw własnych, praw wyższych. Za wzór (jako non plus ultra), ani człowiek, ani naród służyć nie powinien; tylko wieczna natura jest doskonałością samą w sobie. Nakoniec, jednem słowem: to w czem artysta (zawsze korzystający ze wszystkiego, co go otacza i uczy), zadziwia współczesnych, tylko mieć może z siebie i przez udoskonalenie samego siebie. Bo przyczyna jego prawdziwie zasłużonej chwały tak w teraźniejszości, jako i w potomności, nie jest inna, jak jego genialna indywidualność żyjąca w jego dziełach kunsztu.