Strona:Maurycy Maeterlinck - Aglawena i Selizetta.djvu/29

Ta strona została przepisana.

obowiązków, Meleandrze, lecz myślę, że rzadko mylą się ci, którzy starają się przedewszystkiem odjąć cierpienie słabszemu, aby je przenieść na siebie.
Meleander (obejmując ją). Jesteś piękna, Aglaweno...
Aglawena (obejmując go z kolei). Kocham cię, Meleandrze!..
Meleander. Czy to ty płaczesz, Aglaweno?
'Aglawena. Nie, to my, Meleandrze...
Meleander. Czy to my drżymy oboje?...
Aglawena. Tak..

(Całują się. Słychać bolesny krzyk wśród zieleni, potem widać Selizeltę, uciekającą ku zamkowi, z rozwianym włosem),

Maleander. Selizetta!...
Aglawena. Tak...
Meleander. Ona nas słyszała.. ucieka do zamku...
Aglawena (pokazując mu Selizettę w oddali). Idź!.. Idź!..
Meleander. Tak...

(Rzuca się, aby dopędzić Selizettę. Aglawena opiera się o drzewo i płacze cicho).


SCENA II.
W głębi parku. Ławka kamienna na samym skraju zbiornika, napełnionego wodą.
(Widać Aglawenę, uśpioną na ławce i przykrytą zasłoną. Wchodzi Selizetta).

Selizetta. „Selizetta, mała Selizetta, nie trzeba, aby płakała...” On się nademną lituje, bo mię już nie kocha... Ja go już także nie kocham... Oni myślą, że będę ciągle taka spokojna i że dość mię pocałować, patrząc gdzieindziej... „Selizetta, mała Selizetta...” mówi się to bardzo czule, oh! daleko czulej, niż zwykle... On