Strona:Maurycy Maeterlinck - Aglawena i Selizetta.djvu/83

Ta strona została przepisana.
AKT V.
Korytarz w pałacu.
SCENA I.
(Wchodzi Aglawena i Meleander).

Meleander. Zasnęła przed chwilą, lecz wszystkie moje błagania nie zdołały wyrwać jednego słowa nadziei lekarzom, którzy już odstępują... Upadła na piasek, który wiatr morski przywiał tego wieczoru do samych stóp wieży, jakby po to, aby ją łagodniej przygarnąć... Tam ją znalazły służące, gdy ty myślałaś, że idziesz na jej spotkanie drogą do wsi... Nie znać żadnej rany i jej biedne małe ciało zdaje się być nietknięte, ale wązki strumień krwi sączy się bez przerwy z jej ust; i gdy otworzyła oczy — bez słowa uśmiechnęła się do mnie...
Aglawena. Lecz Yssalina, Yssalina, cóż ona mówi? Powiedziano mi, że była z nią razem...
Meleander. Pytałem ją... Znaleziono ją drżącą z zimna i przerażenia, na szczycie wieży... Powtarza, płacząc, że mur się otworzył wtedy, gdy Selizetta się wychylała, aby pochwycić przelatującego ptaka... Kie-