Strona:Maurycy Maeterlinck - Piękność wewnętrzna i Życie głębokie.djvu/22

Ta strona została przepisana.
20
Maeterlink.

które w nich może zawarte. I tak się trudząc, czeka na chwilę, w której będzie mogła bardziej kochanej albo przypadkowo bliżej stojącej siostrze pokazać skarby, nagromadzone gorliwie. Ale w tysiącach istnień nie odwiedza jej żadna siostra i życie w nich taką napełnia ją nieśmiałością, że bez słowa odchodzi, nie mogąc ani razu zabłysnąć bodaj najskromniejszymi klejnotami swej skromnej korony.
A jednak przecież czuwa ponad wszystkiem w niewidzialnem swem niebie. Daje znaki, kocha, podziwia, pociąga, odpycha. Za każdem nowem zdarzeniem wstępuje na powierzchnię z nadzieją, że się jej nigdy więcej nie zmusi do zejścia w mniemaniu, jako jest uciążliwa i szalona. Błąka się, jak Kassandra w świątyni Atrydów. Wymawia tam słowa, których prawda nawet jest cieniem i nikt jej nie słucha. Kiedy otworzymy oczy, ona wypatruje promienia słońca albo blasku gwiazdy, któreby zamieniła w myśl albo nieświadome i bardzo czyste dążenie. A jeśli nasze oczy nic jej takiego nie dadzą, to ona potrafi żałośne swe rozczarowanie zamienić w coś niewysłowionego, co do śmierci kryć będzie. Kiedy kochamy, za zamkniętemi drzwiami upaja się światłem i oddając się nadziei, nie traci czasu; to światło, które sączy się