Strona:Michał Bałucki - Typy i obrazki krakowskie.djvu/143

Ta strona została skorygowana.
139




XI.
Rybak z za Wisły.

Najulubieńszem miejscem naszych studenckich przechadzek była ta część za Wisłą, gdzie jest przewóz pod Wawelem. Potrzeba było tylko zboczyć paręset kroków z plantacyj, przewieźć się przez Wisłę, aby się znaleźć w czysto wiejskiéj ustroni, gdzie można było odetchnąć świeżém powietrzem i zabawić się swobodnie. Nie było wtedy jeszcze owych piwiarni, kręgielni, huśtawek, którémi dzisiaj żydzi zanieczyścili to miejsce, ani płócienne budki kąpielowe nie zasłaniały gładkiego zwierciadła Wisły, — sielankowa cisza panowała tutaj.
Nad brzegiem rzeki, wśród nizkich sadów, bieliły się domki rybaków, przed któremi w słoneczne popołudnie, lub nad wieczorem, liczna dziatwa różnego wieku, począwszy od malca, co jeszcze koszulinkę w zębach trzyma, aż do dziewczynki, co dźwigając z wysileniem małego braciszka, udaje piastunkę, bawiła się wśród rozpiętych po drzewach sieci. A od domku do domku mnóstwo krzyżuje się ścieżek pomiędzy płotami i ogródkami: to idą w cienistą aleję wierzbową, to snują się po zielonej murawie, upstrzonéj stadami białych gęsi i pasącém się bydłem; mijają figurę oblepioną rzeźbami świętych, pod którą pastuchy kręcą fujarki, lub majstrują coś kozikiem i giną w zielonych falach zboża, pełnego bławatków i maków polnych.