Strona:Michał Bałucki - W żydowskich rękach.djvu/251

Ta strona została uwierzytelniona.



III.
Ajent fortuny.

Baron Goldberg, jak to już wiémy z listu jego żony, pisanego do pani Juliji, nabył znaczne dobra w Galicyji. Składały się one z ośmiu wsi i miasteczka, a należały przedtém do hrabiostwa K., których wierzyciele wystawili na licytacyję. Ponieważ dawni właściciele mieli mir i sympatyję w okolicy, a ruina ich, spowodowana więcéj zbytnią ofiarnością i nieszczęściami, niż lekkomyślném marnotrawstwem, budziła żal i współczucie; przeto nic dziwnego, że całe sąsiedztwo spoglądało na nowego przybysza nie bardzo przyjaznym wzrokiem, uważając jego wejście w posiadanie majątku, który przez tyle wieków był własnością hrabiostwa, jako rodzaj krzywdy wyrządzonéj téj rodzinie i krajowi; a kupno jako wywłaszczenie, które tém bardziéj dotkliwém się wydawało, że było dokonane przez Niemca. Baron bowiém był Niemcem, przynajmniéj sam się do téj narodowości przyznawał w Wiedniu, gdzie stale mieszkał, właściwie zaś był sztucznym fabrykatem krwi hebrajskiéj, rozpuszczonéj w święconéj wodzie chrztu, uperfumowanéj baronowskim tytułem i pozłoconym bankierskim majątkiem i jako taki należał więcéj do owéj narodowości, któréj ojczyzna dobry interes i powodzenie. Wszystko to nie bardzo zalecało go i dla tego przez jakiś czas stroniono od niego. Nie trwało to jednak długo. Baron umiał zwalczyć uprzedzenia i pociągnąć ku sobie