Strona:Mieczysław Skrudlik - Bezbożnictwo w Polsce.djvu/67

Ta strona została przepisana.

decentralizacji religji, a stąd do ostatecznego wyzwolenia człowieka z więzów dogmatyzmu zbiorowego.“
Wierne założeniom i wskazaniom bolszewizmu, Stowarzyszenie Wolnomyślicieli podjęło walkę nietylko z Kościołem, ale i z tradycją narodową. W jednym z numerów „Myśli Wolnej“ czytamy:
„Można Wiele przykładów przytoczyć na dowód tego, że trylogja Sienkiewicza wpajając w młodzież kult dla „ideałów rycerskich“ deprawuje młodzież, przyzwyczajając ją do obłudy, blagi i frazeologji oraz do kultu ciemnych, dzikich instynktów“ (sic!).
Zgoła inne jednakże stanowisko zajęli wolnomyśliciele w stosunku do nacjonalizmu żydowskiego:
„Każdy człowiek, którego myśl jest w rzeczywistości wolna“ — wyjaśnia organ wolnomyślicieli polskich (maj, 1923 r.) — „powinien potępiać i zwalczać nacjonalizm jako akcję, a tem samem popierać i żywić uznanie dla jego kontrakcji. Jednakże narodowy renesans żydowski, dążący do wytworzenia odrodzonego żydostwa w Palestynie, należy traktować jako pęd do życia żyjącego organizmu społecznego, jako pragnienie zerwania krępujących więzów, jako dążenie do wolności.“
Przewaga elementu żydowskiego w organizacjach wolnomyślicielskich tłumaczy ten wyjątkowy stosunek bezbożników polskich do zagadnień żydowskich.
Kontakt organizacyj wolnomyślicielskich z ośrodkami sekciarskiemi w ostatnich czasach zacieśnił się znacznie.
W numerze 24 „Wolnomyśliciela“ z roku 1930 niejaki Jan Oścień pomieścił ohydny artykuł, wymierzony w kult Eucharystji. Organ marjawitów „Głos Prawdy“ (listopad, 1930 r.) „piękny“ ten artykuł przedrukował w całości i opatrzył następującym komentarzem: „O daj nam Boże takich wolnomyślicieli jaknajwięcej, tobyśmy z naszej Polski to tała-