Strona:Moi znajomi.djvu/245

Ta strona została uwierzytelniona.


dwie wielkie, jasne łzy wybiegły i stoczyły się na jej pierś zapadłą.
Stojąc tuż przy chorej i słuchając wzdychania Jędrzejki, podniosłam oczy na ścianę.

Na ścianie, tuż nad łóżkiem, pomiędzy świętemi obrazami, tylko poniżej nieco wisiały na gwoździu nowo podzelowane z wyczernionemi cholewami, trochę tylko kurzem przysute — niesprzedane Antkowe buty.