Strona:Moi znajomi.djvu/280

Ta strona została uwierzytelniona.


niewinni, ino, że takie prawo je... niby przykaz taki...
— I teraz handlujecie?
— Gdzie ja ta, proszę łaski pani, handluję! Przedałam onę poduszczynę, papiera mi za nie dali i złoty przez pięciu groszy, to zara dwa złote poszło na nową kartę-pobyt, niby od kwartału, a z reszty tak oto człowiek grosza dogania, coby aby w te kary znów nie popaść. A co? Jak takie twarde życie we mnie je, to może jeszcze i ten rok płacić będzie trzeba...

Zapatrzyła się przed siebie, podniósłszy wysoko brwi siwe, wypełzłe i chwiała głową na obie strony jakby w wielkiem zadumieniu nad porządkiem świata...