Strona:Molier-Dzieła (tłum. Boy) tom I.djvu/37

Ta strona została przepisana.

Ten sam romans o Molierze[1], który spotykamy w życiorysie poety, znajdziemy potrosze i w wykładzie jego utworów, jego myśli. Dzieło Moliera jest tak bujne, tak wielostronne, tak mieniące się najróżniejszem oświetleniem kwestji, że każdy może w niem wyczytać nieraz co mu się podoba. Po trzech blisko wiekach komentarzy, nie wiemy pewnie, kto, w Mizantropie, mówi jego głosem, Alcest czy Filint? Weźmy tak pozytywną rzecz jak stosunek Moliera do szlachty i mieszczaństwa. „Zachowuje całą tkliwość dla szlachty, jest nielitościwy dla mieszczaństwa“, powiada Sarcey. „Molier — piszą znowuż bracia Goncourt — jest wielkiem wydarzeniem dla mieszczaństwa, uroczystą deklaracją duszy Trzeciego Stanu... Corneille jest ostatnim heroldem szlachty, Molier pierwszym poetą mieszczan“. I tak ciągle. Dlatego powiem czytelnikowi to: Dobrze jest, dla orjentacji, czytać komentarz do Moliera; ale wszelki taki komentarz (nie wyjmując oczywiście mojego) należy czytać sceptycznie, jako mądrość nader względną;

  1. Punkty, które, między innemi, roztrząsano, to: czy Armanda była siostrą czy córką Magdaleny; czy Armanda zdradzała Moliera i ile razy etc. Te bardzo życiowe momenty rozważają niektórzy uczeni akademicy z odcieniem naiwności godnym zaiste uczonych, oraz z gorącą chęcią oczyszczenia Moliera od najlżejszej „skazy“. Istnieje misterna teorja naukowa na udowodnienie że Armanda była tylko zalotną, ale że nigdy „nie zapomniała się“ do ostatnich granic; istnieje konstrukcja mająca na celu dowieść, wbrew „obowiązującej teorji“, że nie Magdalena, ale Genowefa Béjart była kochanką młodości Moliera, etc., etc.