Strona:Molier-Dzieła (tłum. Boy) tom II.djvu/83

Ta strona została przepisana.

I nie wątpię, że serca wspaniałe zalety,
Co nie umieją patrzeć na krzywdę kobiety,
Zdziałałyby, wpisawszy się w moje usługi,
Toż samo, czego dla mnie dokazał ktoś drugi.
Lecz, choć raz dłoń twa z musu została nieczynna,
Szlachetnej krwi kastylskiej dość już jestem w inna;
Wszak ojca twego, hrabio, przywiązanie wierne,
Memu ojcu usługi oddało niezmierne:
Nie dość, że życie całe wspiera go jak może;
Po śmierci, syna jego chowa na swym dworze,
Ochrania jego losy przez lat szereg cały
Przeciw wściekłym zakusom tyranji zuchwałej,
By zaś koronę wrócić mu w szczęśliwszej dobie,
Ty na czele wojsk stajesz we własnej osobie.
Zali jeszcze ci nie dość? zaliż usług tyle
Pozwoli mej wdzięczności usnąć choć na chwilę?
Jakto! czy już tak ma być zapisane w niebie,
By cały los mój zawisł jedynie od ciebie?
trzebaż, by dla ciebie był źródłem udręki
Każdy cień dobrodziejstwa z innej niż z twej ręki?
Ach, pozwól, wśród tych nieszczęść co na dom nasz lecą,
Bym i innemu mogła zawdzięczać conieco,
I nie skarż się, gdy jeszcze inne ramię czyje,
Chce wesprzeć mnie w niedoli, w której dotąd żyję.
DON ALFONSO:
Prawda, pani, porzucić winienem swe żale;
Słusznie czynisz, hamując mnie w skarg mych zapale;
Nie czas nad tem nieszczęściem zawodzić dziś pienia
Wobec innego, stokroć sroższego cierpienia.
Czyn rywala, to prawda, mą niedolę mnoży,
Lecz nie to mi, niestety! dolega najsrożej:
Cios, z pod którego podnieść silę się daremnie,
To to, że ty rywala przekładasz nademnie.
Zbyt dobrze widzę, że ów zapaśnik wspaniały
Serce twoje pozyskał przed wawrzynem chwały,
I to, że mógł twym wdziękom służyć w tej potrzebie,