Strona:Nagrobek Urszulki.djvu/069

Ta strona została przepisana.

strat motywów charakterystyki, a tr. III może już do niego swobodnie nawiązać. Gdy jednak uprzytomnimy sobie, że niema jeszcze inskrypcji, i odsuniemy tr. III, jako nie przynoszący istotnych walorów w rozwoju opowieści o bohaterce, a wreszcie tr. XII położymy przed VIII, — wtedy dwa te fragmenty splotą się harmonijnie i wzajemnie się będą uzupełniać. Pierwszy przedstawia obraz życia Urszulki na pogodnem tle ogniska rodzinnego, drugi w pryzmacie domu osieroconego. Żywszych barw nabierają wówczas rozpamiętywania, jak to Urszulka „wszytki kąciki pobiegała“, nie pozwoliła się frasować nikomu —

To tego, to owego wdzięcznie obłapiając
I onym swym uciesznym śmiechem zabawiając.
............
Teraz wszytko umilkło, szczyre pustki w domu...

Wśród trenów części narracyjnej, którą obecnie rozpatrujemy, Kochanowski doszedł tu do wyżyn artyzmu; prostota wypowiedzenia, muzyczny jakgdyby ton nastrojowy całego wiersza sprawia, że tu ogniskuje się impresja najsilniejsza straty i boleści ojcowskiej. Dochodzimy do punktu kulminacyjnego poematu, a jednocześnie w tej „szczerej pustce“ błąka się zapowiedź jakiegoś nieoczekiwanego rozkwitu myśli:

Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje.

Jeśli iść będziemy dalej śladem koncepcji narracyjnej, to trudno z tym obrazem, pełnym szczerej prostoty, powiązać ironizującą i filozoficzną osnowę tr. IX. Lepiej odpowiada tu początek tr. X:

Orszula moja wdzięczna! Gdzieś mi się podziała?
W którą stronę, w którąś się krainę udała?...

Szukając swej pociechy wychodzi poeta daleko poza ściany czarnoleskiego dworu; zbierając całą swą wiedzę humanistyczną, pyta, gdzie zabłąkać się mógł cień jego Urszulki, i kończy okrzykiem rozpaczliwym: