Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 08 - Jagiellonowie.djvu/56

Ta strona została uwierzytelniona.


ców, jak przystoi na lennego księcia, i prawo święte nakazuje. Tak mi, Boże, dopomóż!
Wówczas Zygmunt mieczem Chrobrego uderzył go trzykrotnie po ramieniu, na znak swej władzy nad nim, miecz rozkazał następnie przypasać mu do boku, aby nim panu swemu służył na wezwanie, i włożył mu na szyję kosztowny łańcuch złoty, oznakę udzielonej godności książęcej.
W tłumie panowała cisza tak głęboka, iż najlżejszy szelest słyszeć można było w najdalszym końcu rynku. Wreszcie król przemówił:
— Odejdź w pokoju i służ mi wiernie, w imię Boże.
Albert powstał.
— Niech żyje Zygmunt! — zagrzmiało dokoła. — Niech żyje król nasz, Zygmunt, i lennik jego, Albert, ks. pruski.
Albert pochylił usta do ręki królewskiej i zajął miejsce pośród dostojników państwa, gdyż jako lennik, należał już odtąd do rady królewskiej i miał w niej wyznaczone miejsce.
Jeszcze brzmiały okrzyki, gdy król powstał z tronu i wraz z królową zmierzał znowu do kolebki, oczekującej przy wzniesieniu. Za nim biskupi, dworzanie, panowie spieszyli wraz z Albertem do świątyni, gdzie odprawić się miało uroczyste nabożeństwo, aby Bóg błogosławił zawarte układy.
Na rynku gwar wzrastał i okrzyki, — płacz się rozległ... To pachołkowie miejscy chwytali chłopięta i ćwiczyli je rózgą, aby lepiej pamiętały zaszły wypadek, którego były świadkami.
W taki sposób uznanem zostało przez Polskę