Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 08 - Jagiellonowie.djvu/65

Ta strona została uwierzytelniona.


częli głośno wyrzekać na panów, oskarżać ich, stawiać niesłuszne zarzuty, aż któryś z nich, zniecierpliwiony tym krzykiem, oburzony pogróżkami, odezwał się podobno z dumą:
— A ciszej tam, szaraki.
Szarakami nazywano wówczas drobną szlachtę, nie mającą jeszcze wszystkich przywilejów, ani wielkiego dostatku, dla odróżnienia od karmazynów, czyli szlachty możnej i starej, chlubiącej się zasługami swoich przodków, którzy pierwsze miejsca w kraju zajmowali.
Na ten butny okrzyk dopieroż wrzawa powstała w obozie! Porwano się do szabel: — Rozsiekać zuchwalca! — Panowie stanęli za nim, — szlachta kupą naprzeciw. Rosły tłumy, groźby, i byłoby niechybnie przyszło do bójki i rozlewu krwi bratniej, gdyby na szczęście burza z silnym wichrem nie rozproszyła kłótników, zapędzając najzacieklejszych pod namioty.
Ho, teraz już na dobre postanowili postawić na swojem, przekonać panów, kto górą.
Wnet spisali na karcie swe błahe żądania: w jaki sposób król ma rozdawać nagrody, do czego oni mają prawo i pierwszeństwo, — i z tem wysłańcy stanęli przed Zygmuntem, grożąc, iż całe wojsko się rozejdzie, jeśli król nie potwierdzi ich wymagań.
Radził hetman Tarnowski ruszyć natychmiast dalej, a rozpatrzenie żądań zostawić do sejmu. Wstyd im będzie wracać do domów, nie opuszczą wodza i króla, przekonają się, że obóz to nie miejsce obrad.