Strona:O Buonapartem i o Burbonach.djvu/67

Ta strona została przepisana.
43
O BUONAPARTEM I O BURBONACH

i energią jaką dają zawsze rewolucye; wystarczyło mu jeno tupnąć nogą o płodną ziemię naszej ojczyzny, a dała mu hojnie skarbów i żołnierzy. Ludy, z któremi walczył, były znużone i podzielone: zwyciężył je kolejno, rzucając na każdy z osobna falę Francuzów.
Kiedy Bóg zsyła na ziemię wykonawców swej kary, wszystko ścieli przed niemi: przy średnich talentach osiągają nadzwyczajne powodzenia. Zrodzeni wśród waśni domowych, niszczyciele ci czerpią największą siłę z niedoli które ich zrodziły, i z grozy jaką budzi pamięć tych niedoli: w ten sposób uzyskują posłuch ludu w imię klęsk z których wyszli. Dane jest im psuć i podlić, wyzuwać z honoru, poniżać dusze, kalać wszystko czego dotkną, wszystkiego chcieć i na wszystko się ważyć, panować kłamstwem, bezbożnością i postrachem, mówić wszystkiemi językami, olśniewać wszystkie oczy, oszukiwać sam rozum; uchodzić za wielkich geniuszów, wówczas gdy są jedynie pospolitemi zbrodniarzami