Strona:O Buonapartem i o Burbonach.djvu/90

Ta strona została przepisana.
66
CHATEAUBRIAND

też zanurzyć nas w najokrutniejszej i najpodlejszej niewoli. Wskrześmy monarchię Klodwiga, dziedzictwo św. Ludwika, ojcowiznę Henryka IV. Jedni Burboni są ratunkiem w naszem nieszczęśliwem położeniu, oto jedyni lekarze zdolni zagoić nasze rany. Ich łagodność, ojcowskie uczucia, ich własne niedole, czynią z nich dobrych panów dla królestwa wyczerpanego, zmęczonego wstrząśnieniami i cierpieniem. Z niemi, wszystko się stanie prawe; wszystko jest nieprawe bez nich. Sama ich obecność wskrzesi porządek, którego oni są dla nas zasadą. Jest to dzielna i znakomita szlachta; Francuzi jak my, i bardziej jeszcze. Ci panowie mający lilię w herbie byli we wszech czasach sławni ze swej lojalności; tkwią tak silnie korzeniami w naszych obyczajach, iż, zda się, stanowią cząstkę samej Francyi i brak ich jest dziś, jak powietrza i słońca.
O ile z nimi zawitałby spokój; o ile oni jedni mogą położyć kres tej zbyt długiej rewolucyi, o tyle powrót Buonapartego