Strona:O Buonapartem i o Burbonach.djvu/96

Ta strona została przepisana.
72
CHATEAUBRIAND

nikczemniejszemi i najplugawszemi zniewagami. Świętość królów, równie jak przyzwoitość, nie pozwalają mi powtórzyć potwarzy, grubiaństw, niegodnych żarcików, jakiemi obrzucał kolejno tych samych królów i ministrów, którzy dyktują mu dziś prawa w jego pałacu. Jeżeli mocarstwa gardzą osobiście temi zniewagami, nie mogą ani nie powinny lekceważyć ich w interesie majestatu i tronu: powinny nakazać dla siebie szacunek ludom, skruszyć wreszcie miecz uzurpatora, i pohańbić nazawsze to ohydne prawo siły, na którem Buonaparte budował swą dumę i swoje władztwo.
Obok tych poszczególnych względów, nastręczają się inne, wyższej natury; one same powinnyby wzbronić sprzymierzonym mocarstwom uznawania dłużej Buonapartego jako monarchy.
Jest kwestyą spokoju ludów, bezpieczeństwa korony, życia i rodu monarchów, aby człowiek, który wyszedł z niższych klas społeczeństwa, nie mógł bezkarnie zasiąść