Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/119

Ta strona została skorygowana.
—   105   —


Na wniosek Ateny, bogowie postanawiają nie mieszać się do walki, grzmotem tylko dając hasło rozpoczęcia bitwy. Dzielnie się popisywały oba zastępy, wielu z obu stron poległo, lecz gdy Gryzander ranił śmiertelnie Odmipyska, a na żaby się zawziął najmężniejszy z pomiędzy myszy Szarpacz niezwalczony, Zeusa zdjęła litość i zamierzył wysłać Aresa na pomoc żabom; lecz Ares nie sądzi, ażeby albo on albo Pallada mogły odwrócić zagładę ziemnowodnych, potrzeba na to albo całej potęgi bogów, albo piorunu. Zeus ciska piorun, lecz zawzięty zastęp myszy nie dał się odstraszyć; naciera on z całą gwałtownością. Wówczas Zeus zesłał żabom pomocników: były to raki:

Nożyce mają ostre, a pazury krzywe,
Grzbiet twardy, wąsy długie, tyłem zawsze idą.
Napróżno na nie myszy nacierają dzidą;
Dzida pęka na rakach niezwalczonych bronią.
Nakoniec żab zwycięscy ucieczką się chronią...
Tak skończyła się walka z jednego dnia końcem.

(B. Kiciński).
(Pierwszy przekład Batrachomyomachii na język polski p. t. „Żabo-mysza wojna“ dał Paweł Zaborowski, Kraków, 1588, drugi — Jacek Przybylski, Kraków, 1789 z tekstem greckim obok, trzeci — Bruno Kiciński, Lwów 1813, Warszawa 1841 w „Antologii greckiej; czwarty — Zygmunt Straszewicz, w „Wędrowcu“ 1885, N. 31, 32; są tu własne dodatki tłómacza, ale ton bardzo szczęśliwie pochwycony).

II. HEZYOD.

A) Teogonia.
Jest to urywek tylko obszernego poematu o pochodzeniu bogów wedle wyobrażeń helleńskich. Poeta rozpoczyna od wskazania siedziby i znaczenia Muz, które obdarzyły go darem wieszczym tak, że poznał, co było, co jest i co będzie; one też kazały mu wieczny ród „szczęśliwych“ opiewać, wzywając ich na początku i na końcu swej pieśni. Wylicza tedy dziewięć Muz i określa ich pochodzenie, a zarazem ich dobroczynną działalność:

Kogo córy wielkiego Zeusa uczcić raczą
Z boskich chowanków, królów, skoro go zobaczą
Na świat przychodzącego, wraz jemu najwcześniej
Wylewają na język dary słodkiej Pieśni.
Z jego ust pełny strumień słów łagodnych płynie,
On zwróci na się oczy wszystkich ludzi w gminie,
On w spraw sądzeniu prawdę od fałszu rozróżni,
Prędko umorzy kłótnie, mówiąc najostróżniéj.
Przeto też najmędrszymi są królowie owi,
Co skrzywdzonemu prawa wracają ludowi.
Szczęśliwy i bezpieczen bywa król takowy,
Przystępny, mówi wszystkim uprzejmemi słowy;