Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/416

Ta strona została skorygowana.
—   402   —

Wtem rzekł: „Sumienia, w które gradem chłośnie
Czy swój, czy cudzy wstyd, w twój śpiew łabędzi
Swych serc gorycze włożyć zechcą sprośnie.
Ty wszakże kłamstwo usuń z twych orędzi,
O wszystkiem prawdę dźwięcząc nader śmiało
I niech się chorzy drapią, gdzie ich swędzi.
Gdyż to, co powiesz, choć się będzie zdało
Dla smaku przykrem, niemniej doskonale
Zasili życia treść, gdy wejdzie w ciało.
Twój wykrzyk będzie jako wiatr, w swym szale
Godzien wyniosłość skarcić głośno znaną —
I to niemało doda czci twej chwale.
Więc też ku temu tylko ci wskazano
Równie na Górze jak i w zapadlinie
Tych, którym rozgłos dał swej cechy wiano“...

(F. Faleński).
W szóstej sferze, na Jowiszu, przebywają sprawiedliwi. W kształcie iskier płonących bujając, układają z siebie „Diligite justitiam, qui judicatis terram“ (miłujcie sprawiedliwość wy, co sądzicie ziemię), poczem tworzą wyobrażenie orła (symbol sprawiedliwej władzy i cesarstwa). Orzeł ten, na zapytanie poety: dlaczego Sprawiedliwość Boska skazuje na potępienie tych, którzy wiary prawdziwej poznać nie mogli, — odpowiada, że ograniczony umysł ludzki tego zrozumieć nie jest w stanie. Wypowiedziawszy następnie wyrazy surowego potępienia na niesprawiedliwych monarchów (Albrechta Habsburga, Filipa Pięknego, Wacława czeskiego i innych), wymienia dusze monarchów, które składają jego wyobrażenie, jak n. p. Konstantyn Wielki, Wilhelm Dobry, biblijny Ezechiasz, a nawet poganie Trojan i Ryfeusz, wyjątkowo przez Boga uwzględnieni. Siódma sfera — Saturn — przeznaczona jest dla ascetów i miłośników życia kontemplacyjnego. Dante ogląda ich, jak w postaci świateł niebiańskich schodzą i wschodzą po złocistych wschodach, których wierzchołek ginie w niedojrzanej okiem wysokości (symbol życia kontemplacyjnego). Jeden z nich, Piotr Damiani, na zapytanie poety co do przeznaczenia, odpowiada mu, że tego nie przeniknie żadne oko stworzone; drugi, św. Benedykt, opowiedziawszy dzieje swojego żywota, ubolewa nad skażeniem jego reguły zakonnej. W ósmej sferze gwiazd stałych przebywają wybrańsi święci, jak np. apostołowie, pierwsi ludzie i Najświętsza Marya Panna. Na razie jednak światła ich przyćmiewa obecność Chrystusa Pana; dopiero po jego usunięciu się w wyższe sfery, może Dante przyjrzeć się innym światłom, pomiędzy któremi najjaśniej plonie światło Matki Boskiej. Archanioł Gabryel, wirując wokoło niej, składa jej pozdrowienie, a chór zbawionych niebiańską harmonią nuci hymn Regina coeli. Na prośbę Beatryczy, żeby święci apostołowie dopuścili poetę do uczestnictwa w swej uczcie niebieskiej, św. Piotr bada go pod względem wiary, św. Jakób — pod względem nadziei, św. Jan — pod względem miłości. Dante składa im wszystkim zadawalniające odpowiedzi, poczem św. Piotr, mieniąc się z oburzenia, gorącemi słowy potępia Bonifacego VIII jako niegodnego swojego następcę, i poleca Dantemu po powrocie na ziemię nie zamilczeć o tem, co słyszy. Dziewiąta sfera — Perpetuum mobile, jest siedliskiem aniołów, którzy podzieleni na dziewięć chórów, koncentrycznemi kołami krążą wokoło Boga, jako swojego ogniska. Beatrycze poucza Dantego o stworzeniu i upadku aniołów, o ich naturze i działalności hierarchii anielskiej, której dziewięć chórów odpowiada dziewięciu sferom niebieskim i stanowi ich siłę poruszającą. Stąd wreszcie razem z Beatryczą wznosi się poeta do Empireum, które nie zna ograniczenia miejscem ani czasem i stanowi przybytek samego Boga, a jednocześnie i wszystkich mieszkańców Raju. Tu zaraz u wstępu Miłość Najwyższa ogarnia poetę jasnością cudowną, która wywyższa go nad własną jego naturę i uzdolnia do oglądania Boga. Istota Jego ukazuje mu się najprzód jako rzeka jasnego światła, po obu brzegach umajona kwiatami (zbawieni); z rzeki tej tryskają żywe iskry (aniołowie), osiadają na kwiatach i znowu zanurzają się w cudownej toni. Beatrycze uprzedza Dantego, że aby się przygotować do oglądania Boga, jakim jest sam w sobie,