Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/90

Ta strona została przepisana.
—   76   —

Rada-nie-rada, zmuszona atoli przez twardą konieczność;
Wtenczas powie niejeden, ktokolwiek we łzach cię obaczy:
Patrz, oto żona Hektora, co był z chyżokonnych wszech Trojan
Najwaleczniejszy, gdy baszt Ilionu świętego bronili.
Tak niezawodnie powiedzą i żałość tobie tem większa,
Jeślibyś męża nie miała, co mógłby swobodę powrócić.
Wpierw niech śmierć mię uchwyci i ziemia pokryje mogiłą,
Zanim o twojej niedoli się dowiem i płaczu o twoim“.
Rzekł i do syna ramiona wyciągnął Hektor świetlisty;
Ale cofnęło się dziecko do niańki w fałd opasanej,
Tuli się z płaczem, widoku się ojca swojego przeląkłszy:
Straszy je zbroja błyszcząca i chochoł z włosia końskiego
Potrząsający się groźnie na szczycie pięknego szyszaka.
Na to zaśmieli się: ojciec kochany i matka czcigodna;
Zdjął więc Hektor świetlisty przyłbicę z głowy śpiżową,
Połyskująca się pięknie, położył ostrożnie na ziemi,
Poczem dziecko całuje kochane, kołysząc na ręku.
Modli się głośno do Zeusa i innych bogów wieczystych:
„Zeusie i inni bogowie, dozwólcie, niechże i syn ten —
Krew z krwi mojej — podobnie jak ja w Ilionie panuje,
Również niepokonany, na boje Trojan niech wodzi.
O nim niechaj powiedzą: od ojca syn doskonalszy,
Kiedy powróci z utarczki, a niosąc zbroję skrwawioną
Z wroga, którego zagładził, niech serce matczyne pociesza“.
To powiedziawszy, do rąk swojej żonie kochanej oddaje
Dziecko najdroższe; przytula je ona do łona wonnego,
Poprzez łzy się uśmiecha. I litość zdjęła Hektora,
To też głaszcze ją ręką i znowu odzywa się do niej:
„Ach, bóg z tobą, kobieto! żałością się w duszy nie unoś;
Nikt-bo mnie do Hadesa nie ześle wbrew przeznaczeniu;
Swej zaś Doli, o wierzaj, nie uszedł żaden śmiertelnik,
Czy on tchórzliwy, czy dzielny, jak skoro na świat się narodził.
Wracaj-że, miła do domu i pilnuj swoich zatrudnień
Zwykłych: kądzieli i krosien, a każ i swym służebnicom
Siąść do roboty; a wojną mężowie kłopotać się będą,
Wszyscy mieszkańcy Ilionu, a ja między nimi najbardziej“.
Tak powiedziawszy, na głowie osadził hełm ugrzywiony
Hektor świetlisty; a jego małżonka do domu powraca,
Lecz oglądając się ciągle i łzy wylewając gorąco.

(Pieśń VII—XV). Hektor wraz z Parysem wyszedłszy na pole bitwy, strachem przejmują Achejczyków. Losem wybrany Ajaks Telamończyk, staje do pojedynku z Hektorem, a gdy siły okazują się równe, za nastaniem nocy, przerywają walkę, wzajem się obdarzywszy. W dniach następnych Achejczycy ciągłe ponoszą klęski, tak że Agamemnon, już nie z udania, ale na seryo o ucieczce przemyśla, od czego odwodzą go Dyomed i Nestor, którzy radzą wyprawić do Achillesa posłów z darami, ażeby go przebłagać. Myśl ta została urzeczywistniona, lecz skutku nie osiągnęła. Staje do walki sam Agamemnon i z początku wielką rzeź wśród Trojan sprawia, a Hektora aż do murów Ilionu przypiera; następnie jednak wskutek dzielności Hektora i zręcznie wypuszczonych strzał Parysa, muszą się Achejczycy cofnąć do okrętów, dokąd za nimi