Strona:Omyłka.djvu/059

Ta strona została uwierzytelniona.

Pan burmistrz słuchał, ale krzywił się i patrzał na list, donoszący o śmierci.
— Widzisz, pani dobrodziejko, to prawda. Jest tu napisane, że zginął, że bił się walecznie, że nawet cały oddział nosi po nim w sercu żałobę, ale... kiedy ten list tak wygląda, jakby on go sam pisał zmienionym charakterem... Ha, możemy zresztą odprawić nabożeństwo. Nie przyda się jemu, to drugiemu, a zawsze naprawi chłopcu reputację!...[1]
Ale ksiądz proboszcz, odczytawszy list, radził nie śpieszyć się z egzekwjami[2], co mocno oburzyło panny, z których dziś każda opłakiwała pana kasjera na własny rachunek i przed mamą nazywała go swoim rycerzem. Wszczęły się nawet spory o nieboszczyka, których wcale nie można było rozstrzygnąć, ponieważ każda z panien miała po nim takie same pamiątki: wiersze patrjotyczne na welinowym[3] papierze, zeschłe kwiaty i pęczek włosów.

Tymczasem we trzy tygodnie ukazał się pan kasjer. W pierwszej chwili myślano, że jest przynajmniej ranny; władał jednak wszystkiemi członkami i nawet utył. Gdy go zaś spytano, co znaczyła wiadomość o jego zgonie — zaczął opisywać tak straszne bitwy, w których brał udział, że pan burmistrz o mało nie uznał go za nieboszczyka po raz drugi. Ciężkie przejścia nie zostawiły jednak śladów. Opatrzność, czuwająca nad mężnymi, strzegła nietylko jego osoby, lecz nawet jego podróżnej

  1. Reputacja (z łać.) — mniemanie u ludzi, opinja, sława;
  2. egzekwje (z łać.) — nabożeństwo żałobne;
  3. welinowy (welin — skórka cielęca, wytwornie przyrządzona do pisania a. druku) — biały, gładki, wykwintny.