Strona:Oppman, Kraszewski - Mistrz Twardowski.djvu/091

Ta strona została skorygowana.
ROZDZIAŁ XI.
Jako Twardowski chciał skąpca bogatym uczynić i co z tego wynikło?

Ledwie ten porządek uczyniony został, zaczął ktoś silnie i natarczywie do drzwi pukać, powtarzając coraz mocniej, coraz gęściej razy, od których aż się spróchniałe drzwi gospody kołysały.
— Kto tam? — spytał mistrz.
— Przez miłosierdzie, puśćcie mnie — rzekł głos z za drzwi żebrzący. — Jestem biedny szlachcic, potrzebuję koniecznie rady mistrza. Umrę tu pode drzwiami, jeśli mnie nie puścicie. Dawno już szukam kogo, coby mi dopomógł, muszę teraz koniecznie widzieć sławnego mistrza.
— Idź do licha i nie wrzeszcz mi nad głową — odpowiedział Twardowski.
— Nie pójdę, nie pójdę, będę tu piszczał pod progiem do jutra, nie odstąpię krokiem, muszę koniecznie widzieć się z mistrzem.