Strona:Oscar Wilde - Duch z Kenterwilu.pdf/85

Ta strona została skorygowana.

z niewiadomych powodów wypełniać zdaje się duszę jego straszliwą radością i niemniej straszliwą rozpaczą.
Po utorowaniu sobie w ten sposób drogi, zażądał Cyryl, abym odrzucił wszelkie teorje, jakie mogłem wytworzyć sobie uprzednio w tej sprawie i abym bez uprzedzeń i bez powziętych zgóry przekonań wysłuchał jego poglądu na całą rzecz.
Zagadnienie, jakie postawił sobie, było następujące: Kim był ów młodzieniec, współczesny Szekspirowi, do którego, mimo że nie był on ani szlachetnie urodzony, ani nawet nie odznaczał się szczególnem szlachectwem ducha, zwraca się poeta z wyrazami tak namiętnego uwielbienia, że możemy jedynie podziwiać niezwykłe ubóstwianie i z lękiem niejako uchylamy zasłonę, kryjącą tajemnicę jego serca?
Kim był ten, którego fizyczne piękno było tak wielkie, że stało się kamieniem węgielnym sztuki Szekspirowskiej, istotnem źródłem Szekspirowskiego natchnienia, wcieleniem marzeń wieszcza. Widzieć w nim jedynie przedmiot pewnych poetyckich wynurzeń miłosnych, znaczy zapoznawać całe znaczenie tych poematów. Bowiem sztuka, o jakiej mówi Szekspir w swoich sonetach, nie jest sztuką samych sonetów, które były w jego pojęciu drobnemi i intymnemi jedynie tworami — jest ona sztuką dramatopisarza, którą ma on zawsze na myśli. I tym, do którego Szekspir zwraca się ze słowami: „Tyś całą moją sztuką“, tym, któremu przyobiecuje on