Strona:Oscar Wilde - Duch z Kenterwilu.pdf/97

Ta strona została skorygowana.
91

biłem się w staranne studjowanie ich. Każdy z sonetów zdawał się potwierdzać teorję Cyryla Grahama. Miałem wrażenie, że trzymam rękę na sercu Szekspira i wyczuwam każde uderzenie pulsu jego namiętności. Myślałem o cudownem chłopięciu-aktorze i widziałem twarz jego w każdym wierszu.
Dwa sonety, pamiętam, uderzyły mnie szczególnie: 53-ci i 67-my. W pierwszym z nich Szekspir, winszując Hughesowi giętkości i różnorodności jego gry, szerokiego zakresu ról, obejmującego całą gamę postaci: od Rozalindy do Julji, i od Beatryczy do Ofelji, mówi do niego:

— „Jaką treść twoja, z czegoś jest urobion,
że cieni miljon za tobą się ściele?
I kiedy każdy ma cień tylko jeden,
Ty, jeden tylko, cieni dajesz wiele?“

Słowa te nie byłyby zrozumiałe, gdyby nie były skierowane do aktora, bowiem wyraz „cień“ miał w dobie Szekspirowskiej znaczenie techniczne, związane ze sceną. — „Najlepsi tego gatunku są cieniami zaledwie“ — mówi Tezeusz aktorach w Śnie Nocy Letniej. Alluzji podobnych wiele jest też w literaturze ówczesnej.
Sonety te należały widocznie do cyklu, w którym Szekspir rozpatruje charakter sztuki aktorskiej, istotę dziwnego i rzadkiego temperamentu, który jest zasadniczą cechą prawdziwie dobrego aktora. „Jakim dzieje się to sposobem — zwraca się Szekspir do Willie Hughesa — że tyle masz osobowości?“ a potem mówi dalej o jego urodzie,