Strona:Ostoja - Szkice i obrazki.djvu/284

Ta strona została przepisana.

i jakie nazwisko ma zapisać na tablicy pod 43 numerem, odrzekła z odcieniem dumy:
— Anna Lipska, doktorowa z Warszawy.
Chociaż o tytuł nikt ją właściwie nie pytał.
W hotelu zamierzała przebyć parę dni; pomimo to, szczupły zapas pieniędzy niepokoił ją trochę. Po obliczeniu okazało się, że ma cztery ruble i kilka srebrnych monet; na opłacenie mieszkania wystarczy, z jadłem trzeba być ostrożną. A tu głód dokuczał. W drodze piła tylko herbatę z ciastami; za te pieniądze mogła zjeść kawałek mięsa z chlebem; zrobiłaby to, żeby jechała sama; wobec towarzysza zajadającego zwierzynę, nie śmiała okazać się oszczędną, lub biedną; wolała udawać, że w drodze nie jada wcale, że brak ruchu odbiera jej apetet. Teraz za to kazała sobie przynieść porcyę kotletów, i to ją teraz podniosło w opinii lokajów; zwykle bowiem goście z tego numeru jadali na mieście, a tylko czasami kazali podawać sobie herbatę. To też lokaj okazał się dla niej względniejszym: przyniósł karafkę wody i zapytał, czy będzie potrzebowała pościeli. Przyjezdni kupcy, biedna szlachta, nocująca od czasu do czasu w tym pokoju, sypiali w ubraniu, podłożywszy pod głowę paltot lub futro, a tylko ogródkowa śpiewaczka, mieszkając tu przez dni kilka, potrzebowała prześcieradła, poduszki i kołdry. Ztąd też lokaj powziął myśl, że i ta niby doktorowa musi być czemś w rodzaju śpiewaczki, kiedy potrzebuje pościeli. Nie miał uprzedzenia do artystów: owszem, tamta, wyjeżdżając, dała mu parę złotych, częstowała nieraz piwem i winem, znalazł po niej pół butelki koniaku i kawałek szwajcarskiego sera.
— Mało gości zostawia po sobie takie smaczne pamiątki. Ta wprawdzie jest młodszą i ładniejszą, wódki może jeszcze nie pije, może i nie aktorka, ale pewno nic osobliwszego; ceremonij tam wielkich robić z nią nie należy, karafka wody powinna wystarczyć na cały pobyt, chyba, że się zna na grzeczności i nie przyjmie reszty przy-