Strona:Ozimina.djvu/32

Ta strona została uwierzytelniona.

Il circo e pien di festa!
Il circo e pien di su, di giu!
Gli spettator perdon la testa...
— wpieszczało się aksamitnie w rozkosznem dla północnych kobiet połechtaniu niezrozumiałych słów włoskich.
Wywabiony śpiewem z dalszych pokojów stanął Bolesław Zaremba we framudze drzwi i wbił spojrzenie w podłogę. Powoli, jakby zmagając się ze sobą, uniósł głowę i zawiesił spojrzenie na niej. Zdziwiło go przedewszystkiem mroźne tchnienie obcości, jakie owiało go w tej chwili. I równocześnie zastanowił rudy jej włos. »Jeszcze bardziej się przebarwił, myślał z zastanawiającą dla samego siebie apatyą. I przybyło tych włosów dziwnie na te spiętrzenia pokrętne, oploty i węże skłębione. Chociaż przy ogromnej bieli twarzy i marmurowym chłodzie piersi obnażonych niemal po brodawki niespokojna pokrętność tych włosów, oraz ich barwa gorąca robią dobrą plamę — myślał patrząc zimno jak na dziw obcy, — przy tych szatach zwłaszcza o srebrzystej bieli i łuskowych refleksach, oraz białych rękawiczkach aż po pachy.«
Gestem królującej w salonie diwy bokiem o oparcie rzucona, słała sobie podnóże z spiętrzonych fałd trenu, bardziej jeszcze połyskliwych od sukni. Pochylona ku śpiewakowi, skręcała się w sobie jak łodyga słonecznika, prężąc w tem przegięciu pychę i chłód nagiej piersi i wytłaczając niemal w przeciwną stronę obciśnięte sukniami biodra. Puchowe »boa« opadające z ramion ujmowało ją w białe ramy wirowych, niespokojnych skrę-