Strona:PL A Dumas Pani de Monsoreau.djvu/132

Ta strona została przepisana.



Rozdział VIII.
Jak głos omylił się i mówił do Chicota, zamiast do króla.

Król i Chicot prawie przez dziesięć minut pozostali milczący i nieruchomi; nagle król zerwał się i usiadł na łóżku.
Na zrobione poruszenie, Chicot również się zerwał.
Obadwaj spojrzeli na siebie płomieniejącemi oczyma.
— Co tam?... — cicho zapytał Chicot.
— Niewiem — odrzekł król, ciszej jeszcze.
W tej chwili jedna świeca w ręku złotego Satyra zgasła, następnie druga i trzecia, w końcu ostatnia.
— Ho!.. ho!.. — mówił Chicot — powiew nie na żarty.