Strona:PL Adam Asnyk-Poezje t.3.djvu/042

Ta strona została uwierzytelniona.
II.


Noc zapada, z ziemi wstają
Zwolna srebrne mgły;
Szare płaszcze zarzucają
Na wilgotne mchy.

Mkną i płyną, jak jeziora
Zalewają las.
W lesie straszno — duchów pora:
A on śpi jak głaz.

Księżyc przedarł swe promienie
Przez zielony dach
I przetopił mgły i cienie
W brylantowych skrach.

Odmieniają kształty drzewa
Wśród tych światła fal...
Po wierzchołkach wicher śpiewa
Dzikiej pieśni żal.