Strona:PL Adam Asnyk-Poezje t.3.djvu/055

Ta strona została uwierzytelniona.
VIII.


Księżyc zaszedł w ciemne chmury,
Ukrył srebrny blask;
W lesie słychać śmiech ponury,
Nocnych ptaków wrzask.

A na nocy czarnej szacie
Znikły światła mdłe,
Rozpłynęły się postacie
W lekką, siną mgłę.

I pozostał sam w ciemności
Skryty w lasu głąb,
A na straży snu cichości
Stoi świerków klomb.

Serca jego już nie nęka
Echo ziemskich burz,
I nie zbudzi go jutrzenka, —
Bo spoczywa już!