Strona:PL Adam Asnyk-Poezje t.3.djvu/114

Ta strona została uwierzytelniona.

Więc czuje, że serce wyrywa się z łona,
Że nadmiar uczucia pierś tłoczy;
Wśród jasnych błękitów, gwiazd złotych stęskniona —
Na niego podniosła swe oczy.

I wzrokiem spoczęła w młodzieńca spojrzeniu,
Co ognia płynęło falami.
I w sennej ekstazy bezbrzeżnem pragnieniu
Ust jego dotknęła ustami.

Wtem wszystko przepada... i widzi — o, dziwy —
Świat jasnych urojeń znikniony!
I siebie zmienioną w krzak brzydkiej pokrzywy —
A młodzian stał w oset zmieniony.

W rozpaczy i wstydzie chce płakać — nie zdoła;
Cóż będzie nieszczęsna robiła?
Wtem słyszy z radością, że matka ją woła —
I nagle się ze snu zbudziła

I poszła zapytać do matki: co znaczy
Sen dziwny o takiej przygodzie?
A matka z uśmiechem swej córce tłómaczy,
Że marzyć nie trzeba w ogrodzie.