Strona:PL Adam Mickiewicz - Poezje (1929).djvu/212

Ta strona została przepisana.
LI
PANICZ I DZIEWCZYNA
I

W gaiku zielonym
Dziewcze rwie jagody;
Na koniku wronym
Jedzie panicz młody

I grzecznie się skłoni,
I z konia zeskoczy;
Dziewcze się zapłoni,
Na dół spuści oczy.

«Dziewczyno kochana!
Dziś na te dąbrowy
Z kolegami zrana
Przybyłem na łowy.

«I trafić nie mogę,
Gdzie leży miasteczko;
Wskaż, proszę, mi drogę,
Piękna pastereczko!

«Czy prędko już z lasu
Ta ścieżka wywiedzie?»
«Jeszcze pan zawczasu
Do domu zajedzie.

«Na polu wnet drzewo,
Koło drzewa brzozki,
Stąd droga na lewo,
Tam około wioski.

«W górę przez zarostek,
W prawo ponad rzeczką,
Tam młynek i mostek
I widać miasteczko».

Panicz podziękował,
Czule rączkę ścisnął,
W usta pocałował,
Na konika świsnął.

Siadł, ostrogą spina,
Nie widać młodego...
Westchnęła dziewczyna,
Ja nie wiem dlaczego.