Strona:PL Adam Mickiewicz - Poezje (1929).djvu/235

Ta strona została przepisana.
LX
DO ALEKSANDRA CHODŹKI
IMPROWIZACJA


Olesiu! czemże tobie zapłacę,
Za twoje rymy odwdzięczę?
Ja duch mój wieszczy w obłędzie tracę,
Jakim cię kwiatem uwieńczę?

Ty, jako sokół nad piękną błonią,
Ujrzałeś orła w polocie,
Smutny cień skrzydła samotne ronią,
Lecz w oczach jego gwiazd krocie.

Tyle jest w ustach twoich łoskotu,
Tyle w twych oczach bystrości,
Tyś pojął tajnie orlego lotu;
Sam orzeł tobie zazdrości.

Orzeł z łabędziem raz już ostatni
Może swe pienia wywodzi;
Jeszcze go orszak otacza bratni,
Lecz straszna chwila nadchodzi.

Precz żal niemęski, precz żal niewieści!
Zmienność ja nucę żałosną;
Bracia, słuchajcie dzikiej powieści!
Zdarzenia same urosną.