Strona:PL Adam Mickiewicz - Poezje (1929).djvu/293

Ta strona została przepisana.
CI
DZIEŃDOBRY


Dzieńdobry! nie śmiem budzić... O wdzięczny widoku!
Jej duch napoły w rajskie wzleciał okolice,
Napoły został, boskie ożywiając lice,
Jak słońce napół w niebie, pół w srebrnym obłoku.

Dzieńdobry! już westchnęła, błysnął promyk w oku...
Dzieńdobry! już obraża światłość twe źrenice,
Naprzykrzają się ustom muchy swawolnice...
Dzieńdobry! słońce w oknach, ja przy twoim boku!

Niosłem słodszy dzieńdobry, lecz twe senne wdzięki
Odebrały mi śmiałość; niech się wprzódy dowiem:
Z łaskawem wstajesz sercem, z orzeźwionem zdrowiem?

Dzieńdobry! nie pozwalasz ucałować ręki?
Każesz odejść, odchodzę. Oto masz sukienki,
Ubierz się i wyjdź prędko — «dzieńdobry» ci powiem.