Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/249

Ta strona została przepisana.

PRZODOWNIK CHÓRU.
Prawdziwa-ć to wiadomość? Gdzież pewności znamię?
KLYTAIMESTRA.
Nie może być inaczej, jeśli bóg nie kłamie.
PRZODOWNIK CHÓRU.
Czy może snów pochlebczych twoja miłość słucha?
KLYTAIMESTRA.
Nie ufam nigdy marom uśpionego ducha.
PRZODOWNIK CHÓRU.
Lub może lekkoskrzydła tak cię wieść porwała?
KLYTAIMESTRA.
Przyganiasz mi! nie jestem ja dziewczyna mała.
PRZODOWNIK CHÓRU.
A kiedyż to — mów — padły mury tego miasta?
KLYTAIMESTRA.
Tej nocy, z której dzień nam dzisiejszy wyrasta.
PRZODOWNIK CHÓRU.
A gdzież tej wieści poseł tak rączy, tak hyży?
KLYTAIMESTRA.
Hefaistos, co swe ognie rozpalił na wyży
Idajskiej; od ogniska spieszył do ogniska
Płomienny jego goniec. Ida blask swój ciska
Na Lemnos, na Hermesa opokę, a dalej
Już Athos, schron Zeusa najmilszy, się pali,
Ognisty znak dostawszy. Potem coraz płodniej
Rozrastał się po drogach sosnowej pochodni