Strona:PL Aleksander Dumas-Dama kameliowa.djvu/021

Ta strona została uwierzytelniona.

dziesięć razy więcej, niż była warta. Kłaniając mi się, rzekł bardzo grzecznie, choć trochę zapóźno:
— Ustępuję panu.
Nikt nie wyrzekł słowa i książka została mi przysądzoną.
Lękając się nowego szaleństwa ze strony mej miłości własnej, na czem kieszeń moja źle wychodziła, kazałem zapisać swoje nazwisko i okładając książkę na bok, wyszedłem. Dałem bezwątpienia dużo do myślenia obecnym, którzy zapewne pytali siebie, w jakim celu zapłaciłem sto franków za książkę, którą mogłem wszędzie nabyć za dziesięć a najwyżej piętnaście franków.
W godzinę później posłałem po moje kupno.
Na pierwszej kartce była napisana piórem i bardzo wykwintnym charakterem dedykacya w tych słowach:

Manon dla Małgorzaty.
„Pokora“.
Podpisano: Armand Duval.

Co znaczyło to słowo: Pokora?
Czyż Manon uznawała w Małgorzacie, w skutek opinii tego pana Armanda Duval, wyższość występku, czy serca?
Drugie tłomaczenie było najprawdopodobniejszem, gdyż pierwsze byłoby tylko impertynencyą otwartą, czegoby nie zniosła Małgorzata pomimo opinii, jaką miała o sobie.
Wyszedłem znowu i nie zajmowałem się już tą książką, aż dopiero wieczorem, kiedym się spać położył.