Strona:PL Aleksander Dumas - Czarny tulipan.djvu/105

Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ XVI.
NAUCZYCIEL I UCZENNICA

Gryfus — jak widzieliśmy — nie był bynajmniej przychylny chrzestnemu synowi Korneljusza de Witt.
W twierdzy Lövenstein było tylko pięciu więźniów; obowiązki więc dozorcy nie były uciążliwe i ta posada była niejako emeryturą dla podeszłego wieku.
Lecz gorliwość Gryfusa w pełnieniu ściśle obowiązków swego powołania, zwiększyła w jego wyobraźni znaczenie więźniów stanu. Uważał on Korneljusza za najniebezpieczniejszego ze wszystkich więźniów. Sledził każdy krok jego, odwiedzał z gniewnym obliczem, wyrzucając mu zawsze jego zbrodnię i łaskawość statudera. Zwykle wchodził do celi jego trzy razy na dzień, pragnąc pochwycić go na gorącym uczynku jak mówił, lecz Korneljusz zaniechał korespondencji. Zdaje się nawet, że gdyby Korneljusz w tym czasie odzyskał wolność zupełną, byłby chętniej zamieszkał w więzieniu z Różą i nasiennikami, jak w każdem innem miejscu, gdyż Róża przyobiecała przychodzić do niego co wieczór i widzieliśmy, że dotrzymała słowa.
Nazajutrz z równą przezornością i tajemnicą, wybrała się z odwiedzinami do drogiego więźnia. Przyrzekła tylko sobie, że nie będzie zbliżać twarzy do kratki. Ażeby zaś od pierwszej chwili zająć uwagę Korneljusza czem ważnem, podała mu przez otwór kratki trąbkę papieru, w której były nasienniki.
Lecz z jej zdziwieniem van Baerle odsunął białą rączkę końcem swych palcy.
Młodzieniec po niejakiej chwili namysłu tak się odzywa: