Strona:PL Aleksander Dumas - Hrabia Monte Christo 02.djvu/244

Ta strona została uwierzytelniona.
ROZDZIAŁ VIII.
ZAPRZĘG SIWOJABŁKOWITY.

Danglars, prowadząc hrabiego, przeszedł długi szereg salonów, urządzonych wprawdzie bardzo bogato, lecz bez najmniejszego smaku, aż do niewielkiego rozmiarami ośmiokątnego saloniku pani domu, wybitego różowym atłasem; antyczne mebelki i rozwieszone na ścianach pastele pasterskie Buchera sprawiały jak najlepsze wrażenie; był to jedyny w całym pałacu salon, urządzony gustownie i ze smakiem. Znać było, że to nie pan domu go przyozdabiał. I istotnie urządziła go sobie pani domu sama, stosując się zresztą do rad pana Debraya.
Pani Danglars, mimo 35 roku życia, była skończoną pięknością jeszcze, pełna powabów i kobiecego szyku.
Jeszcze przed przybyciem hrabiego, Lucjan opowiedział swej przyjaciółce sporo szczegółów, dotyczących osoby tego cudzoziemca.
Czytelnicy pamiętają zapewne, jakie niezwykłe wrażenie, w czasie śniadania u Morcefa, sprawił hrabia Monte Christo na współbiesiadnikach, to też ciekawość baronowej była wielce podrażniona.
Gdy baron wraz z gościem ukazali się na progu salonu różowego, młoda gospodyni uprzejmym uśmiechem przyjęła męża, co nader rzadko spotykało zacnego bankiera, a gdy ten przedstawił jej hrabiego Monte Christo, powitała tego ostatniego ceremonjalnym ukłonem.
— Pani baronowo — rzekł Danglars, po pierwszych ukłonach — pozwól się powiadomić, iż pana hrabiego de Monte Christo korespondenci moi z Rzymu polecają mi jak najusil-