Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T1.djvu/50

Ta strona została uwierzytelniona.
—   50   —

— Racz, Najjaśniejszy panie, rozgościć się w tych pokojach, jakkolwiek nie są one odpowiednie dla tak dostojnego gościa.
— Dziękuje ci, stryju — odrzekł młody monarcha — za serdeczną gościnność, jaką tu spotykam.
Książę Gaston skłonił się bratankowi, który go na dobranoc uścisnął, i wyszedł.
Z dwudziestu muszkieterów, towarzyszących królowi, dziesięciu powróciło z księciem-stryjem, odprowadzając go aż do sali przyjęć, która dotychczas jeszcze się nie opróżniła, pomimo iż monarcha dawno ja opuścił.
Dzisięciu innym oficer kazał zająć stanowiska, zbadawszy w ciągu pięciu minut małą miejscowość, spojrzeniem spokojnem, zimnem, doświadczonem.
Rozstawiwszy swych ludzi, obrał dla siebie główną kwaterę w przedpokoju, w którym znalazł wygodny fotel, a na stole butelkę wina, dzbanek wody i parę sucharków.
Napełnił szklankę winem, wychylił ją do połowy, skrzywił usta w uśmiechu, pełnym znaczenia, ulokował się wygodnie w fotelu, z widocznym zamiarem spędzenia w ten sposób całej nocy.