Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T3.djvu/13

Ta strona została uwierzytelniona.




ROZDZIAŁ II.
KĄPIEL.

Pod cienistem sklepieniem wierzb nadbrzeżnych, co kapały wiotkie gałązki w błękitnej fali Sekwany, wśród gęstej łoziny z różnobarwnego kwiecia, stała obszerna i długa barka, osłonięta namiotem z niebieskiego jedwabiu, służąc za schronienie kąpiącym się Djanom, na których ukazanie się z wody dwudziestu czatowało widzących niecierpliwością Akteonów, zdobnych w kity i pióra, rwąc kopytami swych dzielnych rumaków puszyste wonne wybrzeża. Lecz nawet wstydliwa Djana w swej długiej klamydzie, nie była tak skromną i niedostępną, juk młoda księżna, pięknością równa tej bogini. W kąpieli miała na sobie przejrzystą tunikę do łowów, pomimo tego jej krągłe bielutkie kolana uwydatniały swe kształty, a smagłe ramiona błyskały z pod kołczana; zanim więc, wychodząc, rzuciła się w ramiona swych kobiet, długa zasłona owijała ją całą, czyniąc nieprzeniknioną dla najbardziej ciekawego i bystrego spojrzenia. Gdy wstępowała na schodki, obecni temu poeci, a wszyscy nimi byli, skoro chodziło o księżnę, dwudziestu galopujących poetów stawało w zachwycie. Punkt środkowy poezyj tych i hołdów, król, nakazał milczenie rozwodzącym się w pełnych zapału pochwałach, których uniesienia przeciągnęłyby się do nieskończoności, i zawrócił konia, z obawy, aby nawet poza osłoną z jedwabiu, nie przynieść ujmy skromności niewieściej i książęcej godności. Opustoszało więc wybrzeże, a barkę cisza zaległa. Tylko drże-