Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T3.djvu/160

Ta strona została uwierzytelniona.
—   160   —

Była to chwila dla zbliżenia się protegowanego. Książę uchylił się i pozwolił przejść hrabiemu, który z pokorna mina zbliżył się do księżny i składał jej uszanowanie.
— Alboż to — rzekła księżna, jakby doznawała najwyższego zdziwienia — alboż to hrabia de Guiche jest wygnańcem?
— Tak, proszę więc, przebacz temu biednemu chłopcu.
— Jemu przebaczyć?... a cóż ja mam do przebaczenia panu de Guiche?
— Tłumacz się, hrabio de Guiche, jeżeli chcesz, ażeby ci przebaczono...
— Niestety!... Jej książęcą mość wie o tem dobrze — odpowiedział hrabia obłudnie.
— Księżno, bądź łaskawa podać mu rękę — rzekł Filip.
— Jeżeli księciu sprawia to przyjemność...
I z trudnem do opisania poruszeniem oczu i ramion, podała księżna młodzieńcowi piękną rękę do ucałowania.
Łatwo się domyśleć, że długo usta trzymał na ręce i że księżna jej nie cofała.
Położenie było godne uwagi i wiele osób zauważyło je. W tej chwili zapowiedziano przybycie króla.
Księżna, jako gospodyni domu, powstała, aby przyjąć królewskiego gościa. Jakkolwiek musiała być nim zajęta, rzuciła spojrzenie, które uprzedzony Guiche wziął do siebie, a które spoczęło pannie de La Valliere, na której twarzy widzieć się dawał silny rumieniec i niepokój wzruszenia. Wszystkie czoła pochyliły się przed Jego Królewską Mością; kobiety skłaniały głowy, jak pyszne i wyniosłe lilje przed akwilonem. Król tego wieczora nie miał w sobie nic posępnego, można nawet powiedzieć, nic monarszego. Pewien rodzaj wesołej radości i dobre usposobienie ożywiły wszystkie umysły.
Król powitał księżnę i zaczął pytać Filipa o kąpiel; opowiadał, spoglądając na damy, że poeci zamierzali wierszem opisać miłe zabawy w kąpieli w Valvins i że mianowicie jeden z nich, pan Loret, widocznie otrzymał zwierzenia od jednej z nimf wodnych, albowiem wiele było prawdy w jego rymach. Niejedna dama zarumieniła się. Król korzystał z tej