Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T3.djvu/189

Ta strona została uwierzytelniona.




ROZDZIAŁ XXVIII.
NOWY GENERAŁ JEZUITÓW.

Kiedy panna de La Valliere i król w pierwszem wyznaniu powierzali sobie wzajemnie wszystkie smutki przeszłości, całe szczęście obecne i wszelkie przyszłe nadzieje, Fouquet, powróciwszy do siebie, to jest do mieszkania, które mu wyznaczono w zamku, rozmawiał z Aramisem o tem, o czem zapewne król w obecnej chwili zupełnie zapomniał.
— Powiedz mi — zaczął Fouquet, kiedy usadowił swojego gościa na krześle i sam usiadł przy nim — powiedz mi, panie d‘Herblay, jak stoimy w naszych interesach z Belle-Isle i czy masz jakie wiadomości stamtąd?...
— Panie nadintendencie — odpowiedział biskup — pod tym względem wszystko idzie, jak sami pragniemy; wydatki są zaspokojone i nic nie wykryło naszych zamiarów.
— Wiedziałem o tem — odrzekł Fouquet — że pan d‘Herblay jest nieoszacowanym i nieocenionym przyjacielem; ale pomimo to — dodał z uśmiechem — zapominamy, co się dzieje z naszym przyjacielem de Vallon? przez trzy dni, które spędziłem w Saint-Mande, przyznaję, że zapomniałem o wszystkiem.
— A ja nie zapominam o niczem — odparł Aramis — Porthos jest w Saint-Mande, karmią go smacznie i dobrze poją; przeznaczyłem mu przechadzkę po małym parku, przechadzkę, która tylko dla ciebie była zachowaną; przechadza się zatem, próbuje swoich sił, zginając młode wiązy i rozdzierając stare dęby, jak to czynił Milon z Krotony; na szczęście, nie mamy