Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T3.djvu/290

Ta strona została uwierzytelniona.
—   290   —

zapewne niedługo przedstawi. Dodał do tych wyrazów pewne życzenia i jakby współubolewania. Ani jednych, ani drugich nie zrozumiałem. Byłem zaniepokojony myślami i nie ufałem temu człowiekowi, a wiesz, że nieufności ku niemu pokonać nie jestem zdolny. Kiedy wyjechał, umysł mój nieco się rozjaśnił. Niepodobna, aby taki charakter jak pana de Wardes nie wcisnął nieco złośliwości w to opowiadanie. Niepodobna zatem, aby w tajemniczych wyrazach pana de Wardes nie było czegoś ukrytego, czegobym nie mógł zastosować do siebie, albo do osoby, o której ci wiadomo. Zmuszony spiesznie wyjechać, dla wykonania rozkazu królewskiego, nie mogłem nawet myśleć o tem, aby dogonić pana de Wardes i otrzymać od niego wyraźniejsze objaśnienia; ślę zatem do ciebie kurjera i zwierzam ci się z mego niepokoju. Ty jesteś prawie drugim mną.
„Ja myślałem, ty działaj. Pan de Wardes wkrótce przybędzie; staraj się zatem dowiedzieć, co chciał mi oznajmić, jeżeli sam się nie domyślasz. Zresztą pan de Wardes utrzymywał, że książę Buckingham opuścił Paryż, pozyskawszy pewne względy u księżny; jest to okoliczność, za którą bezzwłocznie wziąłbym broń do ręki, gdybym nie musiał przedewszystkiem wykonać rozkazu królewskiego.
„Spal ten list, który ci wręczy Olivain.
„Racz, proszę cię, kochany hrabio przypomnieć mnie pamięci panny de La Valliere, której rączki z uszanowaniem całuję.

Ciebie zaś ściskam serdecznie.
Wicechrabia de Bragelonne“.

P. S. Gdyby zaszło coś ważnego, a na wszystko trzeba być przygotowanym — wypraw do mnie kurjera z temi tylko wyrazami: Przybywaj śpiesznie, a ja, po odebraniu listu, w trzydzieści sześć godzin będę w Paryżu.
Guiche westchnął, złożył list po raz trzeci i, zamiast go spalić, jak polecił Bragelonne, włożył do kieszeni.