Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/053

Ta strona została skorygowana.


Major.

Ech, bajki, on drwi z ciebie, a szkatułkę zważa.
Już dosyć jesteś starym, i mógłbyś już wiedzieć,
Że panowie zwyczajni na dwóch stołkach siedzieć;
Więc twój Książe Jegomość pełen dobrej chęci,
Gdy lepszy związek ujrzy, może jeszcze skręci,
Nareszcie o twém szczęściu niech nie będzie mowa,
Lecz któż cię, tam do licha, uwolnił od słowa?


Geldhab (pomieszany).

Musiałem...


Major.

Co, co pleciesz, chciej się zastanowić.


Geldhab.

Namowa...


Major.

He?


Geldhab.

Przypadkiem...


Major (z ironią).

Dałeś się namówić.


Geldhab.

Niby, tak; raz Lisiewicz, tak mnie...


Major.

Zbałamucił.


Geldhab.

Nie, lecz słowo...


Major.

Podchwycił i na złe obrócił;
Podszedł cie zdradą?


Geldhab.

Ale...


Major.

Poczekajno drabie!
Kiedy tak, daj, daj rękę: (wstrząsa mocno).
nie bój się Geldhabie.

(Wstrząsa kilka razy ręką Geldhaba).