Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/054

Ta strona została skorygowana.


Nie bój się! dobrze będzie; zrobimy to snadnie.

(odchodząc).

O, drwinkami nie wyjdzie, kto mi w ręce wpadnie.




SCENA  VII.
Geldhab (sam).

Cóż teraz... o dla Boga! cóż czynić potrzeba?

(chodzi).

Zastrzelę, mówił... Florka... nos Księcia... o nieba!

(po krótkiém myśleniu).

Żeby jak... hej, jest tam kto?... lecz cóż zrobić mogę?
Ha!... będę komendanta prosił o załogę.

(Siada i pisze. Kładzie pióro.)

Cóż potem? wszak on Major, a to będzie żołnierz,
Jeszcze mu za broń weźmie, gdy mi ściśnie kołnierz,
A jak mu w ręce wpadnę, to już po mnie będzie.

(po krótkiém myśleniu).

Gdybym jak... ha, tak dobrze; drzwi niech zamkną wszędzie.
Jest tam kto?... hej!... dokoła zamknąć, zatasować;
Hej, liberya moja! niema co żartować.

(Ze wszystkich stron zbiegają się służący).




SCENA  IX.
Geldhab, Flora, Lokaje, Kobiety.


Flora.

O nieba! cóż się dzieje?


Geldhab.
(odchodząc i niewidząc nikogo).

Niech strzela do bramy...
Ja się schowam... jest tam kto?