Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/074

Ta strona została skorygowana.


Major.

Nasze zatém staranie...


Lubomir.

Nie ma żadnej wagi,
Gdy ulega mniej ojca, niż swej własnéj woli.


Flora.
(kłania się bardzo nizko z ironią Majorowi).

Nieinaczej.


Geldhab.
(kłania się Majorowi).

Do usług.


Lisiewicz (na stronie).

Ostygam powoli.


Major.
(po krótkiém milczeniu).

Moja Panno!


Lubomir (prosząc).

Majorze...


Flora

Czy nowe wyzwanie?


Major.

Nie; prawdy trochę.


Lubomir (do Majora).

Proszę...


Flora.

Słucham ją, mój Panie.


Lubomir (do Majora).

Nie zacznij...


Major (do Lubomira).

Grzecznie powiem.

(po krótkiém milczeniu do Flory).

Tam do licha! proszę...


Lubomir.

Majorze!